Archiwum tagu: Florysh

Nauka walki mieczem

Moje pierwsze rutyny: Florysh na do widzenia.

Jest to kontynuacja wpisu: "Moje pierwsze rutyny: Oberhawen". Ciąg dalszy dramatu we Francji. Aż się odechciewa słuchać muzyki. Na koniec tamtego dnia, wykorzystałem cały mój ówczesny repertuar do walki z cieniem. Wyglądało to mniej więcej w ten sposób: To wideo doskonale ujawnia moje wszystkie ówczesne problemy z techniką. W momencie gdy zwiększałem tempo, od razu wkradały się nieczyste uderzenia. Różnorodność sekwencji też daje wiele do życzenia. I właśnie o to chodzi, aby regularnie działać w ten…
Trening walki mieczem

Moje pierwsze rutyny: Unterhawen.

Jest to kontynuacja wpisu: "Moje pierwsze rutyny: Oberhawen". Tym razem nie będzie muzyki. Słucham informacji o zamachu terrorystycznym na redakcję paryskiego magazynu "Charlie Hebdo". Kolejnym elementem, który możesz doskonalić we własnym zakresie są Unterhawy, czyli ciosy wyprowadzane z dołu. Mają one mniejszą siłę i zasięg od Oberhawów i nie radzę inicjować ataku tymi uderzeniami, ale są sytuacje, w których Untery są całkiem efektywne - dlatego warto poświęcić im trochę czasu, tym bardziej, że technicznie są…
Walka mieczem

Moje pierwsze rutyny: Oberhawen.

Jest to kontynuacja wpisu: "Moja pierwsza rutyna: 5 Maisterhawen". Dzisiejszy wieczór spędzam przy Pixies. Najprostsze co możesz zacząć trenować, to mielenie na okrągło Oberhawów. Jeśli jesteś początkujący/a, tak jak ja w 2010 roku, to może się okazać, że nie jest to aż tak prostą sprawą. Wszystko sprowadza się do wykonywania serii ciosów z góry, raz z jednej, raz z drugiej strony. Na załączonym nagraniu atakowałem nieustannie i za każdym razem z przekrokiem, co jest dość…
Nauka szermierki

Moja pierwsza rutyna: 5 Maisterhawen.

Jeśli jeszcze nie czytałeś/aś wcześniejszych wpisów, możesz to zrobić tutaj: "Moja historia". Przy okazji polecam chilloutową kapelę, przy której muzyce się właśnie relaksuję. (: Skoro w poprzednim wpisie wspomniałem o Florysh (walce z cieniem), to wypadałoby rozwinąć trochę ten temat. Dla mnie wszystko zaczęło się przez przypadek. Na jeden z treningów - wczesną wiosną - dojechałem jako jedyna osoba. Jakoś tak wyszło, że każdemu coś akurat wypadło a jako, że wtedy trenowaliśmy tylko we trzech,…
Szermierka

Od tego się zaczęło poważne trenowanie.

Początki treningu sztuk walki są naprawdę trudne. Jednak mimo powolnych postępów nie warto się zniechęcać. Każdy, nawet najmniejszy element wyuczony po długich godzinach wylewania krwi i potu zasługuje na pochwałę. Nieważne w jakim tempie przyswajasz wiedzę - DESW to nie sprint. Zresztą, trenując przez całe życie 2 razy dziennie, 7 dni w tygodniu, może się okazać, że nie opanujesz do perfekcji całej wiedzy zapisanej w dawnych manuskryptach. W końcu, jakikolwiek progres jest lepszy od stagnacji. Może to być zwykłe…