Marcin Surdel

Warsztaty z Marcinem Surdelem

Wzięło mnie na płytę, której namiętnie słuchałem w tamtym okresie. 30 Seconds to Mars – This is War. Polecam. (:


Wspomniałem pod koniec poprzedniego wpisu, że zaczęły trenować z nami niedobitki z bielsko-bialskiego Ruchu Rycerskiego. To poprzez nich uzyskaliśmy kontakt z Marcinem Surdelem – współzałożycielem Stowarzyszenia Dawnych Europejskich Sztuk Walki Vectir i głównym bohaterem tego wpisu.

Do tej pory znaliśmy Marcina tylko z forum ARMA-PL. Charakter jego postów stwarzał wyobrażenie człowieka bardzo poważnego z olbrzymią wiedzą na temat DESW i przerośniętą mózgownicą. Zresztą, możesz zapoznać się choćby z tym wpisem (przeczytanie go ze zrozumieniem zajmie Ci prawdopodobnie o wiele więcej czasu niż przeciętnie spędzasz na moim blogu). (;

Oczywiście, na żywo Marcin okazał się być świetnym człowiekiem z wybitnie specyficznym poczuciem humoru, którego po prostu nie da się opisać. Trzeba je usłyszeć. (:

Warsztat, który prowadził miały trwać 6 godzin, od 10:00 do 16:00. Umówiliśmy się w niedzielę 18 kwietnia 2010, na Błoniach w Bielsku-Białej (nieopodal poligonu 18 Batalionu Powietrznodesantowego). Zależało nam na jak największej ilości uczestników bowiem, koszt takiego warsztatu był stały i rozkładał się na wszystkich uczestniczących. W sumie każdy zapłacił niewiele ponad 50zł, więc jak by nie patrzeć niewiele. Prócz mnie i Łukasza byli jeszcze Michał Pajda, Piotr Feret i 3 lub 4 jego znajomych z byłego RR.

Tradycyjnie, dokopałem się do wpisu z naszej dawnej strony FECHTERa, krótko opisującego jak to wszystko wyglądało:

Miałem ten wpis umieścić wczoraj ale po powrocie z warsztatów najzwyczajniej w świecie padłem.

Spotkanie to było naszą pierwszą oficjalną okazją na zetknięcie się z polską społecznością DESW i podpatrzenie „jak to się robi” w Szkole Fechtunku Vectir.

Naszym celem jako FECHTER było skupienie się na zupełnych podstawach tj. praca nóg oraz poprawne wyprowadzanie ciosów. Jak sam Marcin Surdel stwierdził, to co zaplanował sobie na 15 minut treningu (z pracy nóg) zajęło nam ponad godzinę. Z naszego punktu widzenia była to bardzo efektywnie spożytkowana godzina bo choć 80% rzeczy nie było nam obcych to jednak mogliśmy dowiedzieć się wiele na temat wszelkich drobiazgów negatywnie wpływających na naszą technikę. Bardzo ważna była dla nas również możliwość dopytania się odnośnie wielu technik, o których wcześniej mieliśmy pojęcie czysto teoretyczne.

Podsumowując, warsztaty w pewnym sensie otworzyły nam odrobinę szerzej oczy na DESW i choć od stycznia nasze treningi idą we właściwym kierunku to poszerzanie horyzontów na pewno nam nie zaszkodzi. Liczymy na współpracę z Marcinem Surdelem w przyszłości.

Powiązane wpisy

Od tego się zaczęło poważne trenowanie. Początki treningu sztuk walki są naprawdę trudne. Jednak mimo powolnych postępów nie warto się zniechęcać. Każdy, nawet najmniejszy element wyuczony po długich godzinach wylewania krwi i potu zasługuj...
Shinaiowy zawrót głowy Pora na odrobinę polskiej muzyki po angielsku, czyli Frozen Lakes. Czas opowiedzieć Ci o moim największym wzroście umiejętności sparingowych i o bardzo prostym, a zarazem relatywnie tanim spo...
The Sword’s Path Boot Camp I – moja relacja Leci sobie playlista proponowanych utworów przez Spotify. W tym momencie We Have It All by Pim Stones Jeśli śledzisz mnie na Fejsie, pewnie już wiesz co działo się w zeszłym tygodniu. Jeśli nie...

Strony: 1 2

Chcesz sobie ustawić avatar? Zarejestruj się!

Po rejestracji sprawdź spam swojej poczty. Mail z hasłem mógł do niego trafić.


  2 komentarzy do “ Warsztaty z Marcinem Surdelem

  1. 1 stycznia 2015 at 17:48

    Walki z cieniem, zwłaszcza Twoje, mogłabym oglądać nieustannie :P Są po prostu zajebiaszcze :3

Chcesz sobie ustawić avatar? Zarejestruj się!

Po rejestracji sprawdź spam swojej poczty. Mail z hasłem mógł do niego trafić.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *