Shinai w DESW – ma to sens?

Pozostaje jeszcze kwestia jelca, bez którego miecz długi nie jest mieczem długim. Oczywiście jelec możesz dorobić samemu. Najprościej jest to zrobić za pomocą 2 kawałków listewki (może być to złamana listewka od Shinaia). Wystarczy przyciąć ja do pożądanej długości, przyłożyć zaraz nad rękojeścią (z jednej i z drugiej strony „ostrza”), oraz okleić je porządnie taśmą klejącą. Nie jest to zbyt trwałe rozwiązanie i pewnie taki jelec rozpadnie się po kilku – kilkunastu sparingach, ale z drugiej strony jest ono bardzo proste w wykonaniu. Pamiętaj też, że taki jelec będzie spełniał tylko 2 funkcje:

  • Będziesz widział/a czy Twoje ciosy lądują na przeciwniku umowną krawędzią tnącą
  • Twoje dłonie będą lepiej ochronione.

Musisz też wiedzieć, że Shinaie podczas kontaktu mocno sprężynują i zupełnie nie nadają się do pracy na związaniu. Z drugiej strony, to odbijanie się od siebie pomoże Ci w odblokowaniu się, gdy miałbyś/miałabyś problemy z wyprowadzaniem serii ciosów – ale pamiętaj, nie pacaj się nim jak zniewieściały chłopiec (nawet gdy jesteś kobietą), nakurwiaj nim mocno i szybko, a w pełni wykorzystasz zalety tego bambusowego symulatora miecza.

Podsumowując, Shinai jest genialnym narzędziem treningowym, które może bardzo korzystnie wpłynąć na Twoją dynamikę i umiejętności sparingowe pod warunkiem, że nie będziesz się nim miział/a jak jakaś pierdoła. Jest to doskonały symulator uzupełniający Wastera i Federa, którymi mimo wszystko powinieneś/powinnaś wykonywać większość ćwiczeń wytrzymałościowych, zadaniowych i technicznych. Jeżeli uda Ci się przenieść nawyki wyuczone cięższymi symulatorami na Shinaia, będziesz nakurwiał/a jak Szatan. (;

Powiązane wpisy

Pokaz DESW grupy FECHTER: Przygotowania cz. 1. Jest to kontynuacja "Mojej przygody z DESW". Dzisiejszy wieczór spędzam przy Alcest. Początkiem maja 2010 roku władze PTG "Sokół" przypomniały sobie o nas z racji rozpoczynającego się sezonu w...
Od tego się zaczęło poważne trenowanie. Początki treningu sztuk walki są naprawdę trudne. Jednak mimo powolnych postępów nie warto się zniechęcać. Każdy, nawet najmniejszy element wyuczony po długich godzinach wylewania krwi i potu zasługuj...
Warsztaty z Marcinem Surdelem Wzięło mnie na płytę, której namiętnie słuchałem w tamtym okresie. 30 Seconds to Mars - This is War. Polecam. (: Wspomniałem pod koniec poprzedniego wpisu, że zaczęły trenować z nami niedobitki...

Strony: 1 2 3

Chcesz sobie ustawić avatar? Zarejestruj się!

Po rejestracji sprawdź spam swojej poczty. Mail z hasłem mógł do niego trafić.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *