Shinai w DESW – ma to sens?

Pozostaje jeszcze kwestia jelca, bez którego miecz długi nie jest mieczem długim. Oczywiście jelec możesz dorobić samemu. Najprościej jest to zrobić za pomocą 2 kawałków listewki (może być to złamana listewka od Shinaia). Wystarczy przyciąć ja do pożądanej długości, przyłożyć zaraz nad rękojeścią (z jednej i z drugiej strony „ostrza”), oraz okleić je porządnie taśmą klejącą. Nie jest to zbyt trwałe rozwiązanie i pewnie taki jelec rozpadnie się po kilku – kilkunastu sparingach, ale z drugiej strony jest ono bardzo proste w wykonaniu. Pamiętaj też, że taki jelec będzie spełniał tylko 2 funkcje:

  • Będziesz widział/a czy Twoje ciosy lądują na przeciwniku umowną krawędzią tnącą
  • Twoje dłonie będą lepiej ochronione.

Musisz też wiedzieć, że Shinaie podczas kontaktu mocno sprężynują i zupełnie nie nadają się do pracy na związaniu. Z drugiej strony, to odbijanie się od siebie pomoże Ci w odblokowaniu się, gdy miałbyś/miałabyś problemy z wyprowadzaniem serii ciosów – ale pamiętaj, nie pacaj się nim jak zniewieściały chłopiec (nawet gdy jesteś kobietą), nakurwiaj nim mocno i szybko, a w pełni wykorzystasz zalety tego bambusowego symulatora miecza.

Podsumowując, Shinai jest genialnym narzędziem treningowym, które może bardzo korzystnie wpłynąć na Twoją dynamikę i umiejętności sparingowe pod warunkiem, że nie będziesz się nim miział/a jak jakaś pierdoła. Jest to doskonały symulator uzupełniający Wastera i Federa, którymi mimo wszystko powinieneś/powinnaś wykonywać większość ćwiczeń wytrzymałościowych, zadaniowych i technicznych. Jeżeli uda Ci się przenieść nawyki wyuczone cięższymi symulatorami na Shinaia, będziesz nakurwiał/a jak Szatan. (;

Powiązane wpisy

Shinaiowy zawrót głowy Pora na odrobinę polskiej muzyki po angielsku, czyli Frozen Lakes. Czas opowiedzieć Ci o moim największym wzroście umiejętności sparingowych i o bardzo prostym, a zarazem relatywnie tanim spo...
Warsztaty z Marcinem Surdelem Wzięło mnie na płytę, której namiętnie słuchałem w tamtym okresie. 30 Seconds to Mars - This is War. Polecam. (: Wspomniałem pod koniec poprzedniego wpisu, że zaczęły trenować z nami niedobitki...
Moje pierwsze rutyny: Oberhawen. Jest to kontynuacja wpisu: "Moja pierwsza rutyna: 5 Maisterhawen". Dzisiejszy wieczór spędzam przy Pixies. Najprostsze co możesz zacząć trenować, to mielenie na okrągło Oberhawów. Jeśli jesteś p...

Strony: 1 2 3

Chcesz sobie ustawić avatar? Zarejestruj się!

Po rejestracji sprawdź spam swojej poczty. Mail z hasłem mógł do niego trafić.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *