Pokaz DESW grupy FECHTER 04.06.2010

Jeśli jeszcze nie czytałeś/aś wcześniejszych części przygotowań do naszego pierwszego pokazu, możesz zacząć TUTAJ.

Dzisiejszy wieczór spędzam przy Tides from Nebula.


No i stało się, po wielu tygodniach przygotowań, nieoczekiwanych zwrotach akcji, dziesiątkach guzów i nieustannego wyklepywania krat zdezelowanych masek szermierczych rodem z PRLu, doszło w końcu do naszego pierwszego pokazu.

Na tę okazję zamówiliśmy sobie nawet grupowe podkoszulki z nadrukowanym logo, zresztą swoją noszę do tej pory i jest w całkiem niezłym stanie. (;

Tak czy inaczej okazało się, że zostaliśmy poleceni przez PTG „Sokół” lokalnym działaczom, organizującym imprezy rodzinne. Ta akurat była piknikiem przygotowanym z myślą o najmłodszych. W sumie to za bardzo nie wiem co się tam działo przed naszym przyjazdem, gdyż występowaliśmy na zakończenie imprezy, ale domyślam się, że było mnóstwo żarcia. (;

Byliśmy umówieni z pewną Panią Moniką (nie pamiętam już czy faktycznie miała na imię Monika, ale to jest pierwsze imię jakie przyszło mi do głowy, więc niech już zostanie) na godzinę 13:00 – jakieś 20 minut przed planowanym pokazem. Zgarnąłem Gabriela z Międzybrodzia i pojechaliśmy prosto na kęckiego Orlika (obecnie w miejscu pokazu jest Skate Park), gdzie odbywał się Piknik. Tam czekał już na nas Łukasz.

Szybko namierzyliśmy Panią Monikę, przedstawiliśmy się elegancko i omówiliśmy naprędce szczegóły tego co przygotowaliśmy. Pani Monika zawołała jakiegoś Pana Mietka, który miał nam pomóc w przygotowaniu terenu pokazu. Pan Mietek, wykazał się pełnym profesjonalizmem i błyskawicznie wbił w ziemię 5 stalowych prętów zbrojeniowych, wokół których owinął taśmę odgradzającą publiczność od niebezpiecznego żelastwa, którym machaliśmy. Wszystko oczywiście wg naszych jakże cennych wytycznych. (;

Nie minął kwadrans, a my mogliśmy zacząć rozgrzewkę. Tak na marginesie musisz wiedzieć, że zakładanie suspensora przy zgrai dzieciaków nie należy do najmilszych doświadczeń. ;P

Zważając na fakt, że impreza już się praktycznie skończyła, a całe żarełko zostało wchłonięte przez rodziców i ich pociechy, to i tak nieźle, że uzbierała się publiczność w ilości 20. sztuk z hakiem. Głównie były to niedobitki szukające resztek placków, część ekipy sprzątającej, kilka dzieciaków przejeżdżających przypadkiem koło Orlika, no i kilkoro innych urwisów, którzy najprawdopodobniej wykazywali się hiperaktywnością i lepiej żeby wybiegały się pod chmurką, niż skakały po sufitach w domu. (;

Powiązane wpisy

Moje pierwsze rutyny: Oberhawen. Jest to kontynuacja wpisu: "Moja pierwsza rutyna: 5 Maisterhawen". Dzisiejszy wieczór spędzam przy Pixies. Najprostsze co możesz zacząć trenować, to mielenie na okrągło Oberhawów. Jeśli jesteś p...
Shinaiowy zawrót głowy Pora na odrobinę polskiej muzyki po angielsku, czyli Frozen Lakes. Czas opowiedzieć Ci o moim największym wzroście umiejętności sparingowych i o bardzo prostym, a zarazem relatywnie tanim spo...
FECHTER – Grupa Treningowa DESW. Już nie pamiętam dokładnie kiedy to było, ale chyba jeszcze w listopadzie 2009. Skontaktował się ze mną Bartosz Dudziak, którego znałem z forum ASG Bielsko-Biała. Chciał zobaczyć jak i co tren...

Strony: 1 2 3

Chcesz sobie ustawić avatar? Zarejestruj się!

Po rejestracji sprawdź spam swojej poczty. Mail z hasłem mógł do niego trafić.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *