Zamki

Pierwsze wyjście z mroku.

12 października 2009, zebrałem się w sobie i napisałem swój pierwszy post na forum ARMA-PL. Jego treść można przeczytać tutaj. Wprawdzie poziom naszych umiejętności był naprawdę bardzo niski, ale biorąc pod uwagę fakt, że do wszystkiego dochodziliśmy sami, z perspektywy czasu stwierdzam, że nie było aż tak źle. W sumie, gdyby ktoś teraz przyszedł do mnie umiejąc tyle co my wtedy, w kilka miesięcy zrobiłbym z niego/niej całkiem dobrego szermierza. (;

Ostało się nagranie, które zmontowałem specjalnie dla tego wpisu, pokazujące na jakim poziomie byliśmy wtedy i jakim sprzętem dysponowaliśmy. Przy okazji. Nigdy nie próbujcie sparować drewnem w tak mizernych ochraniaczach jak nasze. Tylko cudem się nie pozabijaliśmy. (;

Swoją drogą, już wtedy mieliśmy w zwyczaju jeździć w klimatyczne miejsca i w nich trenować. Teraz już wiadomo skąd pomysł aby nagrywać „Indywidualny Trening DESW dla Początkujących” właśnie w tej konwencji. (:

Kilka miesięcy później, a było to w okolicach 20 grudnia 2009 roku, poznaliśmy Michała Pajdę na żywo.

Mieliśmy strasznie duże szczęście, bowiem Michał przeprowadził się z Krakowa, gdzie prowadził treningi krakowskiej sekcji ARMA-PL, do Rycerki (okolice Zwardonia przy granicy ze Słowacją). Dzięki temu od czasu do czasy bywał w Bielsku-Białej, a my mieliśmy w końcu pod ręką kopalnię bezcennej wiedzy.

Powiązane wpisy

Pierwszy trening na sali. Jeśli jeszcze nie czytałeś/aś wcześniejszych wpisów o moich początkach z DESW i założeniu grupy FECHTER, możesz to zrobić TUTAJ. Przy okazji, polecam ścieżkę dźwiękową z Jak wytresować smoka, której ...
FECHTER – Grupa Treningowa DESW. Już nie pamiętam dokładnie kiedy to było, ale chyba jeszcze w listopadzie 2009. Skontaktował się ze mną Bartosz Dudziak, którego znałem z forum ASG Bielsko-Biała. Chciał zobaczyć jak i co tren...
Moje pierwsze rutyny: Florysh na do widzenia. Jest to kontynuacja wpisu: "Moje pierwsze rutyny: Oberhawen". Ciąg dalszy dramatu we Francji. Aż się odechciewa słuchać muzyki. Na koniec tamtego dnia, wykorzystałem cały mój ówczesny repertuar ...

Strony: 1 2 3

Chcesz sobie ustawić avatar? Zarejestruj się!

Po rejestracji sprawdź spam swojej poczty. Mail z hasłem mógł do niego trafić.


  9 komentarzy do “ Pierwsze wyjście z mroku.

  1. Aleksander Dynarek
    17 grudnia 2014 at 09:54

    Ekstra blog! Jestem uczniem Krzysztofa Kruczyńskiego z Łodzi, gdzie mamy grupę Mordschlag Łódź. Obecnie przeżywamy dynamiczny rozwój przez zastrzyk młodej krwi. Ekstra czyta się o twoich początkach i gorąco wspieram ideę deswowego bloga. Szczególnie, że doskonale rozumiem klimaty w stylu „nakurwianie samotnie w parku na mrozie wasterem” bo sam tak zaczynałem gdy regularny Mordschlag to były poza mną dwie aktywne osoby i od czasu do czasu indywidualny trening z Krzysztofem. Pozdroweinia z Łodzi, mam nadzieję do zobaczenia na zywo :-)

    • 17 grudnia 2014 at 10:34

      Dzięki. Pozdrów Krzysia przy okazji. (:
      Trening w plenerze przy skrajnie niekorzystnych warunkach atmosferycznych jest najlepszym testem charakteru. Trzymam kciuki za waszą grupę, rośnijcie w siłę! (:

  2. 16 grudnia 2014 at 10:45

    Każdy z nas ma mroczną przeszłość. Chyba większość zaczynała od jakiejś grupy rekonstrukcyjnej czy bractwa rycerskiego. Mój pierwszy szok przeżyłem w ŚKUNKSie 2009(?), gdzie miałem okazję poznać ludzi ze świata DESW, w tym Michała. Okazało się, że to do czego sam doszedłem poprzez pracę nad materiałami dostępnymi w internecie (głównie strona ARMA-PL) oraz na treningach zaledwie dało mi mgliste pojęcie jak to robić.

    Dobra rada dla początkujących: Znajdźcie sobie nauczyciela.

    • 16 grudnia 2014 at 11:42

      Na szczęście coraz łatwiej trafić na jakąś grupę treningową, szczególnie w dużym mieście. Jeśli nie ma możliwości trenować regularnie to zawsze jest opcja dojeżdżać zaocznie na jeden trening w miesiącu, a później działać przez następny miesiąc w swoim lokalnym otoczeniu przerabiając ćwiczenia, które się wyniosło z treningu w grupie.

      Ale fakt, samemu jest ciężko.

      • 17 grudnia 2014 at 08:35

        Albo zawsze można pojechać na imprezę DESW, gdzie zazwyczaj są seminaria i warsztaty. Nawet taka jednorazowa konsultacja sporo daje i pokazuje, w którym kierunku dalej zmierzać.

        Moim zdaniem warto zachęcać do tego początkujących, bo oni często nie zdają sobie sprawy z tego, a zazwyczaj mają niechętne nastawienie do kontaktu z zupełnie obcym światem.

        • 17 grudnia 2014 at 10:25

          Też prawda. Mi pierwszy ŚKUNKS dał naprawdę wiele. Chyba przez tydzień po imprezie chodziłem nakręcony. (:

  3. 15 grudnia 2014 at 23:53

    Fajnie się czyta Twoje początkowe perypetie. Okazuje się, że są jakieś fakty o których nawet ja nie miałam pojęcia xP

Chcesz sobie ustawić avatar? Zarejestruj się!

Po rejestracji sprawdź spam swojej poczty. Mail z hasłem mógł do niego trafić.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *