Szermierka

Pierwsza sala treningowa.

[Jeśli jeszcze nie czytałeś/aś wcześniejszych wpisów, możesz to zrobić tutaj: „Moja historia”.]


Mieliśmy już nazwę grupy, mieliśmy już chętnych, ale problemem było znalezienie stałego miejsca treningowego. Ludzie byli rozrzuceni po całej okolicy Bielska-Białej i nie zawsze każdy miał czas na trening. Tym bardziej, że nie było ustalonego żadnego harmonogramu, a na treningi umawialiśmy się na bieżąco, często z dnia na dzień. Zaczęliśmy więc szukać sali gimnastycznej, bo w końcu zima też już była za pasem.

Szczęście nam dopisało, bo bez znajomości ciężko dogadać się z kimkolwiek na zasadach innych niż opłata za korzystanie z sali. Na szczęście Bartosz Dudziak, wspomniał o nas władzom PTG „Sokół” w gminie Czernichów i umówił nas na spotkanie, które miało się odbyć w Centrum Kultury w Międzybrodziu Bialskim.

To było dla nas naprawdę coś wielkiego. W sumie nie mieliśmy żadnego planu jak prowadzić z nimi rozmowę. Jedyne o czym wiedzieliśmy, to fakt, że jest szansa na korzystanie z sali na zasadach obustronnej współpracy.

Pamiętam ten wieczór jakby to było wczoraj (pewnie przez sporą dawkę stresu jaki towarzyszył mi przed rozmową). To była śnieżna zima. Już podczas spotkania z Michałem Pajdą, kilka tygodni wcześniej, śniegu było sporo, a do połowy stycznia jeszcze go przybyło. Łukasz przyjechał po mnie swoim kultowym, ciemnozielonym „czołgiem” (Daewoo Tico – niech spoczywa w pokoju) na 30 minut przed spotkaniem. Dojazd zajął nam nie więcej niż kwadrans, więc na miejscu byliśmy sporo przed czasem. W Centrum Kultury o tej porze było już pusto i ciemno. Czekaliśmy na parkingu w lekkim mrozie, aż nie przyjedzie ktoś, kto mógł wpuścić nas do środka.

Zjawiły się w sumie 3 osoby z zarządu. Piotr Harat (prezes), Barbara Kos-Harat (członkini zarządu) oraz jeszcze jedna osoba, której już teraz nie pamiętam. Usiedliśmy z Łukaszem w niewielkim pomieszczeniu, przy podłużnym stole, vis-à-vis rozmówców. Było dość klaustrofobicznie, choć nie za sprawą atmosfery, a po prostu musieliśmy się przeciskać między długim stołem, a ścianą aby usiąść. (;

Mimo, że Pani Barbara nauczała historii, zupełnie obca była jej tematyka Dawnych Europejskich Sztuk Walki. Nic w sumie dziwnego, takich rzeczy nie uczą na żadnym uniwersytecie. (; Tradycyjnie musieliśmy na szybko obalić kilka podstawowych mitów, m.in. na temat wagi mieczy i zbroi, oraz o braku zaawansowanej techniki posługiwania się bronią w średniowieczu.

Powiązane wpisy

Pokaz DESW grupy FECHTER 04.06.2010 Jeśli jeszcze nie czytałeś/aś wcześniejszych części przygotowań do naszego pierwszego pokazu, możesz zacząć TUTAJ. Dzisiejszy wieczór spędzam przy Tides from Nebula. No i stało się, po wielu t...
Od tego się zaczęło poważne trenowanie. Początki treningu sztuk walki są naprawdę trudne. Jednak mimo powolnych postępów nie warto się zniechęcać. Każdy, nawet najmniejszy element wyuczony po długich godzinach wylewania krwi i potu zasługuj...
Moje pierwsze rutyny: Unterhawen. Jest to kontynuacja wpisu: "Moje pierwsze rutyny: Oberhawen". Tym razem nie będzie muzyki. Słucham informacji o zamachu terrorystycznym na redakcję paryskiego magazynu "Charlie Hebdo". Kolejnym ...

Strony: 1 2

Chcesz sobie ustawić avatar? Zarejestruj się!

Po rejestracji sprawdź spam swojej poczty. Mail z hasłem mógł do niego trafić.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *