Nauka szermierki

Moja pierwsza rutyna: 5 Maisterhawen.

Tak to wyglądało po jakichś 2 tygodniach, czyli po kilku godzinach czystego trenowania tylko tej sekwencji, rozłożonego w czasie.

Jak widać na załączonym filmiku, Krumphaw wychodził mi trochę dziwacznie i wygląda bardziej jak obrona zawieszeniem, a Schielhaw prowadziłem bez siły i przekonania (zresztą jak i resztę ciosów), no ale były to dopiero moje początki i Ty też nie spodziewaj się, że od razu będziesz wymiatał/a jak Wiedźmin. (;

Specjalnie wrzucam materiał, w którym poruszam się jak paralityk, żeby pokazać, że nie ma się czego wstydzić. Po jakimś tysięcznym powtórzeniu Twoje ruchy nabiorą finezji, więc nie zniechęcaj się od razu, tylko działaj, żeby jak najszybciej dobić do pożądanego poziomu. (:

Na szczęście ostało się więcej nagrań z tego dnia. W następnych wpisach możesz spodziewać się garści dodatkowych rutyn, które będziesz mógł/mogła trenować we własnym zakresie.

Powiązane wpisy

Pokaz DESW grupy FECHTER 04.06.2010 Jeśli jeszcze nie czytałeś/aś wcześniejszych części przygotowań do naszego pierwszego pokazu, możesz zacząć TUTAJ. Dzisiejszy wieczór spędzam przy Tides from Nebula. No i stało się, po wielu t...
Pierwsze wyjście z mroku. . W 2009 roku podjąłem bardzo ważną osobistą decyzję. Zrezygnowałem ze swojej dotychczasowej największej pasji, czyli fascynacji tematyką paramilitarną (byłem członkiem grupy paramilitarnej 8 K...
Moje pierwsze rutyny: Florysh na do widzenia. Jest to kontynuacja wpisu: "Moje pierwsze rutyny: Oberhawen". Ciąg dalszy dramatu we Francji. Aż się odechciewa słuchać muzyki. Na koniec tamtego dnia, wykorzystałem cały mój ówczesny repertuar ...

Strony: 1 2

Chcesz sobie ustawić avatar? Zarejestruj się!

Po rejestracji sprawdź spam swojej poczty. Mail z hasłem mógł do niego trafić.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *