Nauka szermierki

Moja pierwsza rutyna: 5 Maisterhawen.

Tak to wyglądało po jakichś 2 tygodniach, czyli po kilku godzinach czystego trenowania tylko tej sekwencji, rozłożonego w czasie.

Jak widać na załączonym filmiku, Krumphaw wychodził mi trochę dziwacznie i wygląda bardziej jak obrona zawieszeniem, a Schielhaw prowadziłem bez siły i przekonania (zresztą jak i resztę ciosów), no ale były to dopiero moje początki i Ty też nie spodziewaj się, że od razu będziesz wymiatał/a jak Wiedźmin. (;

Specjalnie wrzucam materiał, w którym poruszam się jak paralityk, żeby pokazać, że nie ma się czego wstydzić. Po jakimś tysięcznym powtórzeniu Twoje ruchy nabiorą finezji, więc nie zniechęcaj się od razu, tylko działaj, żeby jak najszybciej dobić do pożądanego poziomu. (:

Na szczęście ostało się więcej nagrań z tego dnia. W następnych wpisach możesz spodziewać się garści dodatkowych rutyn, które będziesz mógł/mogła trenować we własnym zakresie.

Powiązane wpisy

Moje pierwsze rutyny: Oberhawen. Jest to kontynuacja wpisu: "Moja pierwsza rutyna: 5 Maisterhawen". Dzisiejszy wieczór spędzam przy Pixies. Najprostsze co możesz zacząć trenować, to mielenie na okrągło Oberhawów. Jeśli jesteś p...
Pierwszy trening na sali. Jeśli jeszcze nie czytałeś/aś wcześniejszych wpisów o moich początkach z DESW i założeniu grupy FECHTER, możesz to zrobić TUTAJ. Przy okazji, polecam ścieżkę dźwiękową z Jak wytresować smoka, której ...
Pierwsze wyjście z mroku. . W 2009 roku podjąłem bardzo ważną osobistą decyzję. Zrezygnowałem ze swojej dotychczasowej największej pasji, czyli fascynacji tematyką paramilitarną (byłem członkiem grupy paramilitarnej 8 K...

Strony: 1 2

Chcesz sobie ustawić avatar? Zarejestruj się!

Po rejestracji sprawdź spam swojej poczty. Mail z hasłem mógł do niego trafić.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *